Powiedz stop łysieniu - www.lysieniustop.pl


Łysienie androgenowe (2007-04-10)


Łysienie androgenowe jest najczęściej spotykaną formą łysienia u człowieka. Problem łysienia androgenowego dotyka 28% mężczyzn w wieku 30, oraz 50% w wieku 50. Natomiast u kobiet problem łysienia androgenowego spowodowany jest najczęściej przewlekłym zespołem policystycznych jajników bądź postmenopauzalnymi zaburzeniami hormonalnymi. Zwykle problemy z wypadaniem włosów pojawiają się w okresie dojrzewania, a sam proces ma charakter postępujący z chwilowymi epizodami poprawy.

Oznaką łysienia androgenowego jest słabniecie struktury oraz przerzedzanie się włosów skoncentrowane w pewnych specyficznych miejscach. Są nimi zwykle: korona głowy, zakola i przód skalpu. Co ciekawe podczas łysienia androgenowego ilość włosów prawie się nie zmienia i wynosi przeciętnie 80,000-100,000 włosów. Zmienia się natomiast ich rozmiar i zabarwienie, a włosy transformują się do tego stopnia iż stają się prawie niewidzialne dla oka. Samo łysinie przebiega według określonych wzorów przedstawionych poniżej na rysunku wg. skali Hamiltona-Norwooda.

Cykl życia włosa.
W normalnych warunkach u człowieka można wyróżnić 3 fazy życia włosa: fazę wzrostu (anagenową), trwającą 4 - 7 lat, następnie fazę spoczynku trwająca 1-2 tygodni, kiedy to włos jest już w pełni wykształcony, oraz fazę zaniku, trwającą 2 - 4 miesiące, w której włos starzeje się i wypada. Na jego miejsce pojawia się nowy, który powtarza ten sam cykl życia. Fazy występują we wszystkich włosach nierównocześnie: większość (ok. 93%) rośnie, niektóre są w fazie spoczynku (ok. 7%), inne zaś wypadają (ok. 40-100 dziennie).

Łysienie androgenowe jest bardzo skomplikowanym procesem w którym cykl włosa zostaje zmieniony: odsetek włosów w fazie wzrostu maleje poniżej 88%, zaś liczba włosów w fazie spoczynku przekracza 12%. Powstaje ono na tle nieprawidłowości hormonalnych prowadzących do zwiększonej odporności insulinowej i specyficznej reakcji immunologicznej czego skutkiem jest zniszczenie i zagłodzenie włosa, w końcu ostateczna jego miniaturyzacja. Łysienie androgenowe jest wpadkową odziedziczonych przez nas cech genetycznych, stężenia androgenów, tolerancji endogennego DHT (dihydrotestosteronu) oraz stosowanej przez nas diety. Zdarza się, iż przyczyną wypadania włosów bywa stres, niektóre leki, środki antykoncepcyjne bądź sterydy. Dzieci poniżej 12 roku życia nie łysieją właśnie dlatego, że stężenie androgenów (w tym DHT) jest u nich bardzo niskie.
Leczenie łysienia jest bardzo skomplikowaną procedurą i zdarza się często, iż stosowane nieumiejętnie preparaty tylko nasilają stan zapalny prowadząc przez to do nasilenia wypadania włosów. Należy pamiętać że żaden obecnie znany na świecie środek do wcierania w skórę głowy nie zlikwiduje nawet w połowie problemu łysienia androgenowego, a prawidłowe jego leczenie w 70% zależy od leczenia wewnętrznego - czyli działania u podnóża problemu.


Rola DHT w patologii.


Wszyscy dobrze znamy reklamy powszechnie stosowanych środków przeciw wypadaniu włosów traktujące o patologicznym wpływie testosteronu konwertowanego przez 5-AR do superandrogenu którym jest DHT, co z kolei ma bardzo szkodliwy wpływ na mieszki włosowe. W określonych rejonach skalpu w wyniku działania DHT na mieszek włosowy dochodzi do reakcji immunologicznej, a w rezultacie tego do ciągłego zmniejszania się cebulek włosowych. Faza wzrostu (anagenowa) ulega skróceniu, wydłuża się za to faza spoczynkowa (telogenowa). Ostatecznie wytwarzanie włosa przez mieszki zostaje zaburzone, a włosy stają się cieńsze, krótsze i w końcu prawie całkowicie niewidoczne. Sporadycznie spotykamy się też z informacją iż dodatkowo do procesu łysienia przyczyniać może się genetyczna nadwrażliwość na androgeny. Z różnych reklam dowiadujemy się więc że mechanizm jest bardzo prosty, a kompletna problematyka łysienia androgenowego przedstawia się mniej więcej tak:

Ale czy problem naprawdę jest tak prosty?
Dziś posiadamy antyandrogenny, które są wstanie redukować DHT w skórze skalpu nawet o 80-90%. Posiadamy także silne inhibitory receptorów androgenowych skóry. Mimo prób zastosowania tych środków rezultaty są raczej przeciętne i zniechęcające. Więc jak to jest możliwe że środki te nie działają?
Otóż cała wiedza na temat łysienia androgenowego jest archaiczna i bazuje na podstawach opracowanych jeszcze na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W międzyczasie powstało mnóstwo ciekawych badań dotyczących właśnie tej tematyki, teorie dotyczące łysienia przechodzą ewolucję.
Dziś już wiemy, iż cała problematyka związana z wypadaniem włosów na tle androgenowym jest znacznie bardziej zawiła. Coraz większa liczba badań wykazuje na zależność pomiędzy podwyższoną ilością insuliny a podwyższonymi poziomami DHT, testosteronu i innych androgenów. Całkiem niedawno przypomnieliśmy sobie że hormony takie jak insulina, cholesterol i nieszczęsne androgenny występujące w naszym organizmie są wzajemnie powiązane. Pierwsza myśl która przychodzi nam do głowy mówi o tym, że sama teoria dotycząca DHT z pewnością musi mieć jakieś brakujące elementy, i w rzeczywistości tak jest.

Odporność insulinowa.

Insulino-odporność jest czymś przez co wszyscy przechodzimy w okresie dojrzewania, jest niezbędna by zaszły procesy związane z przyśpieszonym dorastaniem i nabywaniem masy. Jest to stan tymczasowy który trwa kilka lat. Gdy okres dorastania dobiega końca większość z nas z niej wyrasta, ale niestety nie wszyscy. Skutkiem znacznej odporności insulinowej może być łysienie androgenowe, trądzik hormonalny, cukrzyca, choroby serca, otyłość, problemy skórne, hiperandrogenizm, hirsutyzm, problemy z naczyniami krwionośnymi oraz prawdopodobnie wiele innych groźnych chorób cywilizacyjnych.

Gdy tylko dopuścimy do świadomości, że nasze organizmy funkcjonują jako całość, będziemy wstanie ujrzeć, iż wszystkie procesy chorobowe mają podobny wzór oraz przebiegają według podobnych zasad. Zauważmy, że każdy rodzaj stanu zapalnego obejmuje membrany komórkowe i prowadzi do dysfunkcji receptorów insulinowych. Poprzez stan zapalny receptory insulinowe stają się sztywniejsze i nie pozwalają na wejście do komórki insuliny i cukru. Także łysienie androgenowe przebiega w ten właśnie sposób, a cały proces można nazwać głodzeniem włosa na poziomie komórkowym. Lecz to nie koniec...
Cukier który nie został przyjęty krąży swobodnie we krwi i wzmacnia w ten sposób dodatkowo stan zapalny, a ten z kolei potęguje dalej odporność insulinową tkanek. Sam organizm próbuje się bronić wytwarzając więcej insuliny po to by pozbyć się zaistniałego nadmiaru cukru i wpompować go do komórek. Niestety ta dodatkowa ilość insuliny pogarsza sprawę powodując stany zapalne wątroby, przy tym mieszając w naszych poziomach cholesterolu co z kolei zaś wpływa negatywnie na poziom naszych androgenów. W ten właśnie sposób tworzy się zabójczy cykl.

Niektórzy z Państwa teraz na pewno zauważą: Ale ja nie mam żadnych problemów z poziomem cukru, czy też cukrzycą. Jednak coraz częściej mówi się o cukrzycy miejscowej, gdzie odporność insulinowa szczególnie natężona jest w poszczególnej tkance, czy rejonie. Takim przykładem jest właśnie łysienie androgenowe, ale nie tylko: jest nim również na przykład zespół policystycznych jajników u kobiet. Niestety nie istnieją testy które który miałyby zastosowanie w skutecznym diagnozowaniu poszczególnych tkanek i mogły by nas przestrzec przed zagrożeniem. Mimo to powszechnie wiadomo, iż taki problem występuje bardzo często.

Nowe badania potwierdzają powiązanie naszych poziomów hormonalnych z rodzajem konsumowanego pożywienia. Szczególnie przetworzone węglowodany zdają się podnosić krytycznie poziomy insuliny i przez to wpływać na nasilenie problemów z wypadaniem włosów. Wygląda to w znacznym uproszczeniu tak:

Przetworzone węglowodany / cukier = więcej insuliny = więcej hormonów (w tym DHT) = mocniejsza reakcja immunologiczna = zwiększony stan zapalny = zwiększona odporność insulinowa = większe łysienie. Zatem bardzo ważna jest jednorazowa ilość i rodzaj pochłoniętych węglowodanów.

Czynniki żywnościowe.
Niestety w naszym jadłospisie przeważają produkty wprost napakowane węglowodanami. Szczególnie kaloryczne są te gotowane i pieczone. Wystarczy przytoczyć prosty przykład: 350g pszennego chleba = 217g czystych węglowodanów. By wchłonąć 217g węglowodanów z owoców musielibyśmy zjeść 2.7kg jabłek lub 1.5kg pomarańczy! Jest to doskonały przykład bomby insulinowej. To właśnie takie pułapki kaloryczne nam szkodzą.

Czy zauważyli Państwo różnicę w budowie anatomicznej pomiędzy gołębiem miejskim karmionym chlebem, a gołębiem żyjącym poza wielkimi aglomeracjami? Gołębie karmione białym chlebem cierpią na cukrzycę, nadwagę, przerost gardzieli oraz wypadanie opierzenia co praktycznie nie zdarza się gołębiom dzikim. Także mleko jest pożywieniem które ma duży potencjał szkodzący. Często zawiera ono hormony i antybiotyki. Mimo to europejskim standardem jest zalecanie dużej ilości krowiego mleka i nabiału w diecie. Tłumaczy się to tym: człowiek potrzebuje wapnia = mleko posiada wapń = człowiek powinien pić więc dużo mleka. Jest to logika typu: człowiek potrzebuje wapnia = wapienie składają się z wapnia = człowiek powinien jeść wapienie!
Wapń mleczny jest słabo przyswajalny ze względu na bardzo duże ilości fosforu (ok. 5x większe niż w mleku matki). Znanym faktem jest, że mleko to alergen nr 1 na świecie, a ok. 25-35% Polaków nie toleruje laktozy. Mało się mówi natomiast o tym, iż wiele owoców i warzyw także zawiera znaczne ilości wapnia, przykładowo: 100g brokuł pokrywa aż 50% dziennego zapotrzebowania na wapń dorosłego człowieka. Poza tym zawarta w mleku kazeina jest znaną ludową odtrutką zalecaną przy zatruciach pokarmowych ponieważ świetnie blokuje wchłanianie toksyn z jelit do organizmu. Niestety ta sama kazeina także świetnie blokuje wchłanianie witamin i minerałów prowadząc do wygłodzenia organizmu na poziomie komórkowym. Alergolodzy zdecydowanie zalecają przynajmniej częściowe ograniczenie spożycia mleka w diecie osób cierpiących na zaburzenia powodowane hormonalne.

Wszystkie te czynniki mają wpływ na łysienie androgenowe. Mimo że sama teoria odwołująca się do patologicznego wpływu DHT na mieszki włosowe jest prawidłowa - należy pamiętać, iż jest niekompletna. Dihydrotestosteron to tylko szczyt góry lodowej, a mechanizmy wypadania włosów na tle androgenicznym są znacznie bardziej złożone.